10Kwi2014

Rogaliki twarogowe z masłem orzechowym

Komentarzy: 9

pbcrescents`
 
pbcrescents2
 
pbcrescents3
 
Jakiś czas temu Asia z pysznego Book me a cookie napisała do mnie maila z propozycją wzięcia udziału w tajemniczo brzmiącej “Akcji kłopotkowej”. Kłopotkowej od kłopotków – tak właśnie nazywały się ciasteczka odgrywające ważną rolę w książce “Wymarzony dom” Magdaleny Kordel, którą Asia miała przyjemność recenzować. Jedna z bohaterek piekła je zawsze wtedy, kiedy w życiu napotykała na smutki i problemy. “Brzmi znajomo” – pomyślałam od razu. Zresztą pewnie nie tylko dla mnie. Mało jest zajęć równie skutecznie odganiających czarne myśli – zagniatanie ciasta, turlanie trufli, patrzenie na pieniące się białka, na rosnące ciasto, wdychanie zapachu świeżej drożdżówki albo wanilii… Zadaniem dziewczyn, które włączyły się do akcji, było więc podzielenie się swoim przepisem na coś, co skutecznie mogłoby choć na trochę pozwolić zapomnieć o przeciwnościach losu. Tyle tylko, że mi największą frajdę sprawia właśnie wypróbowywanie co rusz czegoś nowego. Nie mając jakiegoś stałego przepisu, pomyślałam o tym, jakie wymogi powinien spełniać idealny “Kłopotek”, czyli czym się kieruję, kiedy piekę dla szybkiej poprawy nastroju:
– powinien być w miarę prosty – skupienie się na nieskomplikowanych czynnościach pozwala się wyłączyć
– składniki powinny być w domu praktycznie zawsze – w końcu nigdy nie wiadomo, kiedy dopadnie nas chandra
– naszym dziełem powinniśmy móc się cieszyć w miarę szybko – bo do pełni efektu potrzeba nie tylko samego przygotowania, ale i próbowania.
 
I naprawdę niespodziewanie nadarzyła się okazja do wcielenia tych założeń w życie. Moje ciasteczka powstawały o 2 w nocy, ze składników, które w kuchni mam zawsze pod ręką: masła, twarogu, cukru i mąki. Postanowiłam, że podobnie jak w książce – zawinę je w rogaliki. Ale ja, jak to ja, musiałam co niego “udziwnić” i tak oto w środku nie ma dżemu, nie ma twarogu, ani nawet czekolady. Wymyśliłam sobie rogale z masą z masła orzechowego i już w trakcie podjadania nadzienia uznałam, że to był dobry pomysł. A ponieważ podobnie jak pierwowzór miały nie tylko odstresować, ale sprawić komuś trochę radości, mogę powiedzieć, że smakowały. I wtedy już wiadomo, że warto było poświęcić trochę snu. :)
Uff, rzadko się rozpisuję, więc czas na sedno sprawy, czyli przepis. Chociaż jestem ciekawa, czy ktoś z Was ma taki swój “kłopotkowy” przepis na poprawę – jeśli tak, podzielcie się proszę. :)

Na 2 blachy rogalików
Ciasto:
125 g masła
125 g mąki
125 g twarogu (np. zwykły tłusty lub półtłusty, ew. sernikowy – byle nie homogenizowany)
2 łyżki cukru pudru + do posypania
 
Masa:
1/2 szklanki masła orzechowego
3 łyżki stopionego masła
1/3 szklanki cukru pudru
1/2 szklanki mleka w proszku
Masło siekamy z mąką, twarogiem i cukrem. Szybko zagniatamy elastyczne ciasto i odkładamy je do lodówki na czas przygotowania nadzienia, a najlepiej na pół godziny.
 
Masło orzechowe ucieramy z ostudzonym masłem i cukrem. Stopniowo dodajemy mleko w proszku.
 
Schłodzone ciasto rozwałkowujemy porcjami na kształt koła, które dzielimy na 8 trójkątów. Przy podstawie każdego trójkąta nakładamy porcyjkę nadzienia i zwijamy rogaliki. Układamy ja na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy ok. 25-30 min w 200 stopniach. Powinny się zezłocić.
 
Wyjmujemy z piekarnika. Ostudzone posypujemy cukrem pudrem.
Przerywnik

Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad. Każdy komentarz jest dla mnie informacją, że ktoś docenia czas, który poświęcam na tworzenie tej strony. Dziękuję. <3 A, no i na każde pytanie staram się odpowiedzieć najszybciej, jak mogę. :)

Twój adres email nie zostanie opublikowany.