05Gru2011

Pralinki kokosowo – mleczno – jagodowe

Komentarzy: 1

 


pralinki kokosowo jagodowo mleczne blueberry pralines chocolates


 


pralinki kokosowo jagodowo mleczne blueberry pralines


Nie wiem czy kojarzycie bombonierkę Lindta Petit Deserts? O taką. Hedonizm hedonizmem, ale tak jakoś szkoda mi było kupować samej sobie coś takiego (chęć kupienia nowych ciuchowych badziewiów zawsze wygrywała). Na szczęście przy okazji osiemnastki stałam się szczęśliwą posiadaczką. Powiem tylko, że swojej ceny warte. Zażyczcie sobie na prezent. :) Ale tak mi one przypomniały o nieużywanej jeszcze formie na czekoladki w adekwatnym do sytuacji serduszkowym kształcie. Jak zazwyczaj z pralinkami, nadzienie zupełnie spontaniczne – “dosypię tego, dodam tamtego”, ale na szczęście kosmiczny lodówkowy ekranik przechował moje notatki, w końcu się do czegoś przydając. Nadzienia wyszło mi trochę za dużo, ale to chyba nigdy nie jest duży problem…Lepiej za dużo, niż za mało. A wyszło naprawdę dobre – z mlekiem w proszku, bo takie lubię najbardziej. I z kokosem. I część z jagodami. Nie do kupienia.


Jak widzicie, zrobiłam pralinki typowe, te w kształcie serduszek, z nadzieniem ukrytym w środku i te w czekoladowych foremkach. Technikę ich przygotowywania opisałam tu. Tylko tym razem było bardziej profesjonalnie, bo z temperowaną czekoladą. Taka czekolada nie rozpływa się tak łatwo pod wpływem ciepła, ma ładny połysk i pęka z charakterystycznym dla czekolady “pyknięciem” czy tam “trzaśnięciem”. Potrzebujemy do tego termometru kuchennego, bo cała magia w odpowiednim sterowaniu temperaturą rozpuszczanej czekolady. Więc robimy tak:


Czekoladę topimy w kąpieli wodnej. Na początku wkładamy do rondelka 2/3 ilości, której będziemy używać. Mieszając drewnianą łyżką podgrzewamy już płynną czekoladą do temperatury ok. 45 stopni. Wtedy zdejmujemy ją znad pary i dodajemy do niej pozostałą 1/3. Mieszamy, żeby dodana czekolada rozpuściła się ( nie koniecznie całkowicie), a całość osiągnęła temperaturę 27 stopni. Następnie ponownie stawiamy czekoladą nad parą i podgrzewamy do 32 stopni (białą do 30-31). Żeby sprawdzić, czy wszystko poszło jak należy, upuszczamy kroplę czekolady na talerzyk. Po 2-3 minutach powinna zastygnąć, dając błyszczącą powierzchnię. Jeśli nie, zaczynamy od początku, czyli podgrzewamy czekoladą do 45 stopni itd. No. To same pralinki:


100 g utemperowanej czekolady mlecznej
1/4 szklanki wiórków kokosowych
1/8 szklanki mleka
50 g masła
1/2 szklanki cukru
1 szklanka przesianego mleka w proszku (lub więcej, w zależności od potrzeby)
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
3 duże łyżki jagód (mogą być z syropu lub konfitur)

 


Czekoladą smarujemy wnętrze odpowiednich, najlepiej silikonowych foremek. Odstawiamy do zastygnięcia, po czym powtarzamy tą czynność. Warstwa musi być na tyle gruba, żeby przy wyjmowaniu pralinki nam nie popękały.


Mleko zagotowujemy z wiórkami, masłem i cukrem. Chwilę studzimy, po czym ucieramy mikserem z resztą składników. Masa powinna być gęsta, ale pamiętajmy, że po zastygnięciu jeszcze bardziej zgęstnieje. Regulujemy jej gęstość mlekiem w proszku.Jagody możemy oczywiście dodać tylko do części. Odstawiamy nadzienie do ostygnięcia. Wystudzonym napełniamy czekoladki. Zalewamy nadzienie czekoladą (lub nie, jeśli korzystaliśmy z czekoladowych foremek) i zostawiamy wszystko do zastygnięcia. Ostrożnie wyciskamy czekoladki z foremek.


I taka moja sugestia, że do jagodowej wersji jakoś pasowałaby mi biała czekolada. Może ktoś wypróbuje? ;3





Przerywnik

Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad. Każdy komentarz jest dla mnie informacją, że ktoś docenia czas, który poświęcam na tworzenie tej strony. Dziękuję. <3 A, no i na każde pytanie staram się odpowiedzieć najszybciej, jak mogę. :)

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Ethelyn pisze:

    I do consider all of the ideas you have offered on your post. They are really convincing and will definitely work. Still, the posts are very short for beginners. May you please extend them a little from next time? Thanks for the post.