komentarzy 2
data: 23 kwietnia 2014

babkakokosowa1
 
babkakokosowa22
 
babkakokosowa4
 

Malibu cały czas przypominało o sobie stojąc grzecznie na półce, więc nie musiałam długo zastanawiać się nad tym, jaką babę upiec na święta. Ulubiony przepis na bazie maślanki tym razem został przerobiony na wersję kokosową.
 

1 3/4 szklanki mąki
2 jaja
1 szklanka maślanki
1/2 szklanki oleju
3/4 szklanki cukru
1/2 szklanki wiórków kokosowych
2 łyżki Malibu
płaska łyżeczka proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki sody
 
Lukier:
ok. 1 szklanki cukru pudru
2 łyżki mleka
1 łyżka Malibu
 
Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni. Mąkę przesiewamy z sodą i proszkiem do pieczenia. Mieszamy z wiórkami kokosowymi.
Jajka roztrzepujemy z cukrem, maślanką, likierem i olejem. Dodajemy do mieszanki mącznej i wszystko razem mieszamy łyżką do połączenia składników.
 
Dosypujemy pokruszone płatki i mieszamy. Masa będzie gęsta.
Ciasto nakładamy do natłuszczonej i obsypanej mąką formy (chyba, że używamy silikonowej).
Pieczemy ok. 50 minut, do suchego patyczka. Studzimy kilkanaście minut w uchylonym piekarniku, a następnie wyjmujemy z formy i zostawiamy do całkowitego ostygnięcia.
 
Składniki lukru oczywiście ucieramy. W razie potrzeby regulujemy konsystencję mlekiem i cukrem pudrem. Polewamy babkę.
 

wielkanocnastrona
 
Jak się pewnie domyślacie, nie ma szans, żeby na jakieś święta były u mnie same tradycyjne ciasta. Wszyscy już przyzwyczaili się, że bez „udziwniania” nie da rady. Jeśli Wy też chcielibyście zrobić sobie odmianę od babki drożdżowej albo sernika wiedeńskiego, to chciałam się podzielić swoimi ulubionymi przepisami, które sprawdzą się na Wielkanocnym stole. :)
 
Co najważniejsze? Baba. Albo małe babki, z których którejś na pewno znalazłoby się miejsce w koszyczku. Ja najbardziej lubię te, przy których ryzyko opadnięcia jest minimalne. No i jeszcze, żeby były wilgotne i miękkie. Baby z dodatkiem maślanki spełniają wszystkie te wymogi. Podstawowy przepis zmodyfikowałam i tak właśnie w zeszłym roku powstały kolorowe babeczki funfetti
  i babka, która powinna zasmakować wszystkim kochającym wszystko, co z Oreo - cookies and cream. Drożdżowa też była, ale w wersji marchewkowej – tak, bo marchew pasuje i do drożdżowego!
Za to zamiast kajmaku w mazurku, kajmak trafił do kolejnej baby.
W ty roku pokusiłam się o stworzenie baby z karmelizowanymi płatkami kukurydzianymi, które wyjątkowo często wykorzystywałam w ciągu ostatnich miesięcy i nigdy nie była zawiedziona. Propozycja idealna dla tych, którzy uwielbiają wsuwać płatki z mlekiem.
 
Mazurka nie wszyscy lubią – wielu osobom kojarzy się ze słodkim ulepkiem, który w większym stopniu cieszy oczy, niż podniebienie. A tymczasem nie musi tak być. Wystarczy trochę fantazji przy przygotowywaniu masy i mamy mamy smak kokosowo-mleczny, orzechowo-mleczny albo chałwowy. Pamiętajcie, że w formie mazurka można przygotować praktycznie wszystko, co w ciągu roku nazywałoby się po prostu tartą. Mazurek z cookie dough musiałby być sporym zaskoczeniem. Wystarczy tylko dodać więcej dekoracji, a to już chyba sama przyjemność.
 
I u mnie trzecie obowiązkowe świąteczne ciasto, czyli sernik. Z polewą toffi albo krakowski według receptury Pierre’a Herme dla wolących tradycyjne serniki; za to dla wolących sernikowe wynalazki – cała masa propozycji:od kokosowego do smakującego jak Kinder Bueno.
 
W tym roku ciągle jestem niezdecydowana, co będę piec w sobotę. Dlatego jeśli macie swoje ciekawe przepisy – wszelkie podpowiedzi mile widziane. :)

 
Tymczasem udanych przygotowań, jak najmniej stłuczonych jaj i samych wyrośniętych bab! :)

pbcrescents`
 
pbcrescents2
 
pbcrescents3
 
Jakiś czas temu Asia z pysznego Book me a cookie napisała do mnie maila z propozycją wzięcia udziału w tajemniczo brzmiącej „Akcji kłopotkowej”. Kłopotkowej od kłopotków – tak właśnie nazywały się ciasteczka odgrywające ważną rolę w książce „Wymarzony dom” Magdaleny Kordel, którą Asia miała przyjemność recenzować. Jedna z bohaterek piekła je zawsze wtedy, kiedy w życiu napotykała na smutki i problemy. „Brzmi znajomo” – pomyślałam od razu. Zresztą pewnie nie tylko dla mnie. Mało jest zajęć równie skutecznie odganiających czarne myśli – zagniatanie ciasta, turlanie trufli, patrzenie na pieniące się białka, na rosnące ciasto, wdychanie zapachu świeżej drożdżówki albo wanilii… Zadaniem dziewczyn, które włączyły się do akcji, było więc podzielenie się swoim przepisem na coś, co skutecznie mogłoby choć na trochę pozwolić zapomnieć o przeciwnościach losu. Tyle tylko, że mi największą frajdę sprawia właśnie wypróbowywanie co rusz czegoś nowego. Nie mając jakiegoś stałego przepisu, pomyślałam o tym, jakie wymogi powinien spełniać idealny „Kłopotek”, czyli czym się kieruję, kiedy piekę dla szybkiej poprawy nastroju:
- powinien być w miarę prosty – skupienie się na nieskomplikowanych czynnościach pozwala się wyłączyć
- składniki powinny być w domu praktycznie zawsze – w końcu nigdy nie wiadomo, kiedy dopadnie nas chandra
- naszym dziełem powinniśmy móc się cieszyć w miarę szybko – bo do pełni efektu potrzeba nie tylko samego przygotowania, ale i próbowania.
 
I naprawdę niespodziewanie nadarzyła się okazja do wcielenia tych założeń w życie. Moje ciasteczka powstawały o 2 w nocy, ze składników, które w kuchni mam zawsze pod ręką: masła, twarogu, cukru i mąki. Postanowiłam, że podobnie jak w książce – zawinę je w rogaliki. Ale ja, jak to ja, musiałam co niego „udziwnić” i tak oto w środku nie ma dżemu, nie ma twarogu, ani nawet czekolady. Wymyśliłam sobie rogale z masą z masła orzechowego i już w trakcie podjadania nadzienia uznałam, że to był dobry pomysł. A ponieważ podobnie jak pierwowzór miały nie tylko odstresować, ale sprawić komuś trochę radości, mogę powiedzieć, że smakowały. I wtedy już wiadomo, że warto było poświęcić trochę snu. :)
Uff, rzadko się rozpisuję, więc czas na sedno sprawy, czyli przepis. Chociaż jestem ciekawa, czy ktoś z Was ma taki swój „kłopotkowy” przepis na poprawę – jeśli tak, podzielcie się proszę. :)

Na 2 blachy rogalików
Ciasto:
125 g masła
125 g mąki
125 g twarogu (np. zwykły tłusty lub półtłusty, ew. sernikowy – byle nie homogenizowany)
2 łyżki cukru pudru + do posypania
 
Masa:
1/2 szklanki masła orzechowego
3 łyżki stopionego masła
1/3 szklanki cukru pudru
1/2 szklanki mleka w proszku
Masło siekamy z mąką, twarogiem i cukrem. Szybko zagniatamy elastyczne ciasto i odkładamy je do lodówki na czas przygotowania nadzienia, a najlepiej na pół godziny.
 
Masło orzechowe ucieramy z ostudzonym masłem i cukrem. Stopniowo dodajemy mleko w proszku.
 
Schłodzone ciasto rozwałkowujemy porcjami na kształt koła, które dzielimy na 8 trójkątów. Przy podstawie każdego trójkąta nakładamy porcyjkę nadzienia i zwijamy rogaliki. Układamy ja na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy ok. 25-30 min w 200 stopniach. Powinny się zezłocić.
 
Wyjmujemy z piekarnika. Ostudzone posypujemy cukrem pudrem.

cerealbars2
 
cerealbars1
 
Jeśli macie już dość tych karmelizowanych płatków, to mam złą wiadomość: mi się prędko nie znudzą. Stały sobie tak w słoju w kuchni i kusiły, kusiły, aż wymyśliłam, jak je spożytkować. Trochę tarta, trochę sernik. A może tarta serowa. No ale jednak nie okrągła, więc nie do końca. Nikt nie powiedział, że sernik musi być wysoki. Więc niech będzie sernikiem.

Na blaszkę ok. 20×20 cm
Karmelizowane płatku kukurydziane:
Płatków wyjdzie więcej, niż potrzeba w przepisie, ale zaręczam, że to nie będzie dla Was problemem. :)
140 g płatków kukurydzianych (nie chcę robić reklamy, ale te w czerwonym opakowaniu mają swój unikalny smak i to ich zawsze używam)
2 łyżki cukru
3 łyżki mleka w proszku
90 g masła
 
Ciasto:
1 szklanka mąki
100 g masła
1/2 szklanki pokruszonych karmelizowanych płatków
1/4 szklanki cukru
szczypta soli
 
Masa:
300 g twarogu sernikowego lub śmietankowego
1/2 szklanki cukru
1/2 szklanki pokruszonych karmelizowanych płatków
1 jajo
Zaczynami od przygotowania płatków. Masło roztapiamy. Cukier i sól mieszamy z mlekiem w proszku. Płatki lekko kruszymy. Dodajemy do nich stopione masło i mieszanką cukrową. Dokładnie mieszamy i wykładamy płatki na blachę wyłożoną papierem do pieczenia.
 
Pieczemy ok. 35 minut w temperaturze 140 stopni. Wyjmujemy i zostawiamy do ostudzenia.
 
Masło ucieramy z cukrem. Dodajemy mąkę przesianą z solą i pokruszone płatki. Miksujemy do powstania dużych, wilgotnych okruchów ciasta.
 
Wgniatamy je w dno formy wyłożonej papierem do pieczenia.
 
Twaróg ucieramy z cukrem. Dodajemy jajko i płatki. Miksujemy do połączenia składników. Masę wykładamy na przygotowany spód.
 
Pieczemy ok. 35-40 minut w temperaturze 180 stopni.

komentarzy 0
data: 3 kwietnia 2014

Image and video hosting by TinyPic
 
Image and video hosting by TinyPic
 
Przywilejem chorego jest to, że w tygodniu wychodzenia codziennie o 6.45 i powrotów koło 20, może sobie raz wrócić do domu odrobinę wcześniej. Odrobina to akurat tyle czasu, ile wystarczy, żeby zrobić sobie trufle.
A z truflami najlepsze jest to, że można ja zrobić chyba ze wszystkiego. Właściwie miały być bananowe, ale wymagały zbyt długiego leżakowania w lodówce (nie chodzi o to, że jestem aż takim żarłokiem, ale nie byłoby światła, a więc i zdjęć, a więc i dużej części przyjemności z siedzenia w kuchni). Dlatego powstała moja własna wersja cookies&cream – z ukochanym mlekiem w proszku. Miękkie, aksamitne i – bo nie dla każdego szary kolor jest wielce apetyczny – obtoczone mlecznym puszkiem.

8 ciasteczek Oreo
100 g twarogu
łyżka śmietanki kremówki lub mleka
łyżka masla
1/3 szklanki cukru pudru
1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
2/3 szklanki mleka w proszku + do obtoczenia
Ciasteczka bardzo drobno kruszymy – ubijając je wałkiem lub wkładając do blendera.
 
Twaróg ucieramy z cukrem pudrem i wanilią. Masło roztapiamy ze śmietanką. Studzimy i stopniowo dolewamy do twarogu.
 
Dodajemy przesiane mleko w proszku i ciasteczka. Miksujemy do uzyskania jednolitej masy. Powinna być na tyle gęsta, żeby nie spadać z odwróconej łyżki. Jeśli wyjdzie rzadsza – dosypujemy pokruszonych Oreo i mleka w proszku. Gotową odstawiamy do lodówki na ok. 30 min.
 
Po tym czasie wilgotnymi dłońmi formujemy trufelki i obtaczamy je w mleku w proszku. Przechowujemy w lodówce.