komentarzy 4
data: 16 września 2014

cdlayercake1
 
cdlayercake2
 
cdlayercake3
 
Jak jest tort, to najprawdopodobniej jest ku temu okazja.
Tak i tym razem – to już 5 lat pisania o słodkościach! Jedyną pasją, która utrzymała się dłużej, jest pianino. A tak to zazwyczaj mam słomiany zapał. Dlatego taka ogrągła liczba cieszy tym bardziej. Matury, prawo jazda, studia, sesje, wyjazdy – nic chyba nie da rady zaburzyć przywiązania do pieczenia i dzielenia się tym. :)
Poza tym po tylu latach zdałam sobie sprawę, że to jest jednak naprawdę wygodne! Wszystkie wypróbowane przepisy w jednym miejscu, posegregowana i opatrzone zdjęciem. Nawet gdyby nikt tutaj nie zagląda, byłby jakiś pożytek. :) Ale miło wiedzieć, że jednak są osoby, które czytają, pieką, komentują, piszą i to jest i tak najprzyjemniejsza świadomość i największa satysfakcja. Dziękuję! <3
 
Tort, skoro z życzeniami dla mojego bloga, to taki typowo w jego (znaczy moim) stylu - konkretny, słodki, nietypowy. Wilgotne, czekoladowe ciasto przełożone kremem o smaku cookie dough, bo uznałam, że samo surowe ciasto byłoby jednak zbyt ciężkie w tej kombinacji. Wszystko oblane aksamitnym i nie przeszkadzającym w krojeniu ganache z mlecznej czekolady. Tak dobre połączenie, że to na pewnie nie jest ostatnia wersja tortu ciasteczkowego, jaką robię. :D
 

Na tort o średnicy 18 cm (na tortownicę 24 cm najlepiej podwoić ilość składników)
Ciasto:
1 szklanka mąki
3/4 szklanki cukru
1/4 szklanki kakao
1 jajo
1 łyżeczka sody
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
1/2 szklanki gorącej, świeżo zaparzonej kawy lub gorącej czekolady
 
Krem:
250 g twarożku śmietankowego lub twarogu sernikowego
50 g miękkiego masła
3/4 szklanki brązowego cukru
1/2 szklanki mąki*
1 szklanka śmietanki kremówki
1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
1/4 szklanki groszków czekoladowych lub drobno posiekanej czekolady
 
Ganache:
100 g czekolady mlecznej
1/4 szklanki śmietanki kremówki

 

Zaczynamy od ciasta. Mąkę mieszamy z kakao, cukrem, sodą i proszkiem do pieczenia. Jaja roztrzepujemy z wanilią, maślanką i olejem. Łączymy suche i mokre składniki, energicznie mieszając.
 
Do masy dodajemy stopniowo kawę i znowu mieszamy. Masa będzie rzadka. Przelewamy ją do tortownicy z dnem wyłożonym papierem do pieczenia. Pieczemy ciasto ok. 45 minut w temperaturze 180 stopni. Jeśli robimy większe ciasto, czas pieczenia wydłużamy. Najlepiej sprawdzić, czy wbity w środek patyczek wychodzi suchy.
 
Studzimy ciasto w uchylonym piekarniku.
 
Twarożek ucieramy z cukrem i masłem na jednolitą masę. Dodajemy mąkę i wanilię. Stopniowo dolewamy śmietankę i miksujemy do uzyskania aksamitnego kremu. Łączymy go z groszkami czekoladowymi.
 
Wystudzone ciasto przekrajamy na 3 blaty. Przekładamy je kremem (4 łyżki kremu możemy odłożyć do dekoracji). Ostatni blat zostawiamy bez kremu – polejemy go ganache. Ciasto odstawiamy do lodówki na min. 30 min.
 
Na ganache wystarczy podgrzać śmietankę i dodać do niej połamaną na kostki czekoladę. Podgrzewamy do rozpuszczenia czekolady, co jakiś czas mieszając. Polewę zostawiamy na kilka minut do ostygnięcia. Ciągle płynną polewamy wierzch ciasta i wyrównujemy nożem. Zostawiamy do zastygnięcia.
 
Wierzch ciasta możemy udekorować odłożonym kremem i czekoladą lub groszkami czekoladowymi.
Tort najlepiej przechowywać w lodówce.

 
* Jeśli wydaje Wam się to dziwne – nikt nie mógł uwierzyć, że w składzie jest właśnie mąka :)



applebundtcake1
 
applebundtcake2
 
applebundtcake3
 
Pogoda coraz bardziej jesienna, więc i w kuchni maliny, borówki i inne owoce lata ustępują miejsca jabłkom i śliwkom. Właśnie. Podczas weekendowego wyjazdu do Kaliningradu ulubionym pytaniem miejscowych było „Co robicie z jabłkami?”. Zgodnie z prawdą odpowiadałam, że pijemy cydr i pieczemy szarlotki. :D
A jeśli macie już dość szarlotki, możecie skusić się na coś innego. Ja dostałam ostatnio miłą (i ciężką!) paczuszkę prosto z podkarpackiego Młynu Kopytowa – wielki wór mąki w sam raz nadający się do zrobienia jakiegoś wielkiego ciasta. I tak w ramach testów powstał piękny wieniec z jabłkami, masą serową i polewą pralinową: z masła i brązowego cukru. Mam nadzieję, że zdjęcia choć częściowo oddają to, jaki jest mięciutki i wilgotny (to zasługa podwójnej porcji owoców surowych i w formie musu).

Na formę o średnicy 24 cm, z kominem lub dużą formę do baby
 
Masa serowa:
250 g twarogu sernikowego (lub 3-krotnie zmielonego twarogu w kostce)
50 g masła lub margaryny o temp. pokojowej
1/2 szklanki cukru
2 łyżki mąki
1 jajo
1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
 
Ciasto:
3 szklanki mąki pszennej
1 szklanka brązowego cukru
1/2 szklanki cukru zwykłego
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
3 średnie jabłka (lub 2 duże) drobno pokrojone
3/4 słoika musu lub dżemu jabłkowego (jeśli nie macie dżemu, możecie kupić mus w słoiczku, jak do szarlotki(
3/4 szklanki oleju rzepakowego lub słonecznikowego
3 jaja
 
Polewa:
50 g masła
1/2 szklanki brązowego cukru
3 łyżki mleka
1 szklanka cukru pudru

 

Zaczynamy od masy serowej. Twaróg ucieramy z cukrem, wanilią i masłem. Dodajemy jajko, mąkę i miksujemy do uzyskania jednolitej masy. Odstawiamy na bok.
 
Mąkę przesiewamy i mieszamy z cynamonem, cukrami i sodą. Dodajemy jajka, ekstrakt waniliowy i olej. Mieszamy energicznie (możemy użyć miksera) do połączenia składników. Na koniec łączymy z musem jabłkowym i jabłkami.
 
Połowę ciasta nakładamy do natłuszczonej i lekko wysypanej mąką formy. Na ciasto nakładamy masę serową, zostawiając trochę miejsca do krawędzi formy. Przykrywamy pozostałym ciastem.
 
Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez ok. 60-75 minut. Najlepiej sprawdzić, czy wbity patyczek wychodzi suchy. Studzimy w uchylonym piekarniku. Z formy wyjmujemy dopiero po całkowitym wystudzeniu!
 
Ciasto wyjmujemy z formy i zabieramy się za polewę. Masło, cukier i mleko podgrzewamy w garnuszku, mieszając co jakiś czas. Kiedy składniki się połączą, podgrzewamy jeszcze 1 minutę. Zdejmujemy z ognia i studzimy kilka minut.
 
Łączymy z przesianym cukrem pudrem na gładką masę. Powinna być gęsta, ale dająca się rozprowadzić na cieście. Jeśli jest za rzadka, czekamy kolejne kilka minut, aż jeszcze przestygnie. Polewamy nią ostudzony wieniec.

 
Przepis oparty na tym. Wpis i ciacho sponsorowane przez Młyn Kopytowa.


komentarzy 2
data: 8 września 2014

cdstuffedoreo1
 
cdstuffedoreo2
 
cdstuffedoreo3

 
Jak nietrudno zauważyć, zarówno cookie dough, jak i Oreo, darzę miłością wielką. Dlatego kiedy tylko zobaczyłam połączenie jednego z drugim, zapadła decyzja – robię. Jak najszybciej.
Jeśli jeszcze nigdy nie robiliście niczego z tym magicznym surowym ciastem, to to jest idealny przepis dla początkujących. Robimy masę, wsadzamy między Oreo i gotowe. A jeśli już mieliście z nim do czynienia (i je polubiliście!) to chyba nie muszę zachęcać do zrobienia Oreo na bogato. :)
 
cdstuffedoreo4
 

Na ok. 16 ciasteczek
 
16 ciastek Oreo
3/4 szklanki mąki
70 g masła
1/2 szklanki brązowego cukru
1/4 szklanki białego cukru
2 łyżki mleka
1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
szczypta soli
1/4 szklanki groszków czekoladowych (można zastąpić drobno posiekaną czekoladą)
Ciasteczka Oreo delikatnie rozdzielamy na połowy – albo przekręcając, albo przecinając nożem środkową, kremową warstwę.
 
Masło ucieramy z cukrami, solą i wanilią. Dodajemy najpierw mleko, a następnie przesianą mąkę.
Miksujemy do uzyskania jednolitej masy. Wtedy łączymy ją mikserem z groszkami czekoladowymi.
 
Za pomocą noża lub dwóch łyżeczek nakładamy masę ciasteczkową na połówki ciastek. Przykrywamy pozostałymi połówkami i lekko dociskamy. Ciasteczka najlepiej przechowywać w lodówce.

komentarzy 2
data: 2 września 2014

straciatellacupcakes1
 
straciatellacupcakes2
 
straciatellacupcakes3
 
Babeczki z mojego ulubionego przepisu – mięciutkie i długo świeże, a do tego banalnie proste. Tym razem z bardzo delikatnym i aksamitnym kremem na bazie puszystego serka. To był eksperyment i w sumie bałam się, czy nie wyjdzie za rzadki. Tymczasem wyszedł nawet lepszy, niż mój ukochany ze śmietankowego twarogu. :D W kremie – jak przystało na stracciatellę – czekoladowe płatki.

Na ok. 12 babeczek:
1 1/2 szklanki mąki
1/3 szklanki kakao
1 szklanka cukru
1 szklanka maślanki
1/3 szklanki oleju
1 płaska łyżeczka sody
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
szczypta soli
 
Krem:
300 g puszystego serka twarogowego typu Almette o smaku śmietankowym (ok. 2 opakowania, w zależności od firmy)
2/3 szklanki cukru pudru
250 ml śmietanki kremówki 30 lub 36%
1/2 szklanki startej na tarce czekolady lub gotowych płatków czekoladowych
Mąkę mieszamy z kakao, solą, soda i cukrem. Dodajemy wymieszane w oddzielnej miseczce maślankę, wanilię i olej, po czym mieszamy energicznie do uzyskania gładkiego ciasta. Nakładamy je do papilotek do wysokości 2/3 foremki.
 
Babeczki pieczemy w 180 stopniach około 20-25 minut. Studzimy je w uchylonym piekarniku.
 
Serek ucieramy z cukrem pudrem. Stopniowo dolewamy śmietankę, miksując do uzyskania puszystego kremu. Dodajemy czekoladę i jeszcze chwilkę miksujemy.
 
Kremem dekorujemy babeczki. Ja zrobiłam to szpatułką, możecie użyć też szprycy. :)

raspberryyogurt3
 
raspberryyogurt2
 
Właściwie w tym przypadku babka, a nawet dwie. Taka klasyka na zakończenie lata, żeby maksymalnie nacieszyć się malinami. Wilgotne, zwarte jogurtowe ciasto i lekko kwaskowate owoce. No i oczywiście lukier, żeby było bardziej słodko.

Na jedną, dużą formę do babki lub keksówkę
2 1/4 szklanki mąki
1 szklanka cukru
200 g jogurtu naturalnego, najlepiej typu greckiego
1 płaska łyżeczka sody
200 g miękkiego masła
3 jaja
2 szklanki malin (+3 łyżki mąki do ich obtoczenia)
 
Lukier:
1 1/2 szklanki cukru pudru
ok. 3 łyżki mleka
Mąkę przesiewamy z sodą.
Masło ucieramy z cukrem przez około 2 minuty, a następnie dodajemy jajka i ucieramy dalej.
Masę maślaną łączymy z mąką na niskich obrotach miksera. Na końcu dodajemy jogurt i miksujemy do uzyskania jednolitego ciasta.
 
Dodajemy do niego maliny, wcześniej obtoczone w 3 łyżkach maki (dzięki temu nie będą opadać na dno ciasta) i delikatnie mieszamy.
 
Ciasto nakładamy do natłuszczonej i wysypanej lekko mąką formy (jeśli mamy formę silikonową, nie musimy tego robić).
 
Pieczemy w 170 stopniach ok.60 minut (do suchego patyczka). Studzimy chwilę w uchylonym piekarniku, a następnie wyjmujemy. Z formy wyciągamy dopiero po całkowitym ostudzeniu!
 
Na lukier – wiadomo. Cukier mieszamy porządnie z mlekiem. W razie potrzeby dosypujemy cukru bądź dodajemy mleka. Lukrujemy nasze ciasto.
}